Przenieśmy się do roku 1912. Właśnie wtedy młody niemiecki naukowiec, Alfred Wegener, podczas wykładu, który odbył się we Frankfurcie nad Menem, po raz pierwszy ogłosił światu swoją przełomową (jak się później okazało) teorię. Trzy lata później opublikował pracę „O pochodzeniu kontynentów i oceanów ” (Die Entstehung der Kontinente und Ozeane), która miała stać się kamieniem milowym w rozwoju nauk o Ziemi. Alfred Wegener właściwie nie był geologiem. Studiował fizykę, meteorologię i astronomię. Być może to właśnie interdyscyplinarna wiedza pomogła mu sformułować rewolucyjną jak na owe czasy hipotezę.
Zagadka na mapie świata
Wegener zdawał sobie sprawę z tego, co zauważono już wiele pokoleń przed nim: linie brzegowe kontynentów po obu stronach Atlantyku pasują do siebie niczym fragmenty tej samej układanki. Nie był też pierwszym, który zasugerował, że lądy te były w przeszłości połączone. Już XVI-wieczny kartograf, Abraham Ortelius uważał, że obie Ameryki zostały oderwane od Europy i Afryki przez – jak napisał – trzęsienia ziemi i powodzie.

Ziemia Gondów
W czasach Wegenera wiedziano, że na lądach leżących po obu stronach „wielkiej wody” można znaleźć podobne formacje skalne oraz skamieniałości tych samych zwierząt i roślin (jak chociażby słynnych paproci drzewiastych z rodzaju Glossopteris, które znajdowano w Ameryce Południowej, Afryce, Indiach, Australii i na Antarktydzie). Próbowano to wyjaśnić na różne sposoby.
Na przykład austriacki geolog Eduard Suess – badacz Alp, jeden z najwybitniejszych geologów w historii – jako typowy przedstawiciel swoich czasów nie wierzył w ruch kontynentów. Uznał więc, że pomiędzy kontynentami musiały kiedyś istnieć pomosty lądowe (takie jak występujący dzisiaj pomiędzy Ameryką Północną i Południową), które z czasem zostały zalane przez wzbierające wody oceanu. Tak powstała koncepcja Gondwany, wielkiego kontynentu łączącego lądy półkuli południowej, nazwanego tak od plemienia Gondów żyjącego w Indiach.
Pangea i dryf kontynentów
Wegener zaproponował zupełnie inne wyjaśnienie. Według niego w przeszłości wszystkie lądy na Ziemi połączone były w jeden wielki kontynent, nazwany przez niego Pangea, to znaczy „Wszechziemia”, który następnie rozpadł się na mniejsze fragmenty. Wegener nazwał to zjawisko „dryfem kontynentów”.
Jako, że nie był jednak w stanie wyjaśnić, dlaczego kontynenty się przemieszczają, większość współczesnych mu geologów odniosła się do jego pomysłu bardzo krytycznie.

Alferd Wegener zginął podczas wyprawy polarnej na Grenlandię w roku 1930. Przez kolejnych 30 lat jego hipoteza nie cieszyła się większym poparciem. Jednak nie została też całkowicie odrzucona. Rozwiązanie nadeszło z czasem.
Tutaj dowiesz się, jakie były dalsze losy hipotezy dryfu kontynentów Alfreda Wegenera.
Przeczytaj także: Alfred Wegener – człowiek, który odkrył ruch kontynentów
Opracowano w ramach zadania psg pn. „Ochrona georóżnorodności, geoedukacja i geoturystyka”, finansowanego ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej: M. Szadkowski, 2025 (na podstawie: M. Szadkowski, 2022: Przewodnik geoturystyczny po Geoparku Przedgórze Sudeckie).


