Na mapie świata Arktyka i Antarktyda wyglądają jak bliźniacze krainy lodu. Obie są skute lodem, ekstremalnie zimne i przez większą część roku skąpane w mroku. A jednak żyją w nich zupełnie inne zwierzęta. Północ należy do niedźwiedzia polarnego, południe — do pingwinów. Dlaczego największy, lądowy drapieżnik świata nie zamieszkuje Antarktydy, skoro klimat wydaje się równie sprzyjający? Odpowiedź nie leży w biologii ani pogodzie, lecz głęboko w historii geologicznej naszej planety.
Arktyka i Antarktyda — podobne, ale fundamentalnie różne
Najważniejsza różnica między biegunami dotyczy geografii.
- Arktyka to ocean otoczony kontynentami,
- Antarktyda to kontynent otoczony oceanem.
To odwrócenie układu ma ogromne konsekwencje przyrodnicze. W Arktyce lądowe zwierzęta mogą stosunkowo łatwo migrować z Eurazji i Ameryki Północnej. W czasie epok lodowcowych poziom oceanów był niższy, a pokrywa lodowa tworzyła pomosty między obszarami dziś oddzielonymi wodą. Dzięki temu do strefy arktycznej dotarły renifery, wilki, lisy polarne czy niedźwiedzie.
Antarktyda jest natomiast odizolowana tysiącami kilometrów otwartego oceanu. Nie prowadzą do niej żadne naturalne „mosty” lądowe ani trwałe lodowe połączenia z innymi kontynentami.
Antarktyda — kontynent odcięty od świata
Dziś Antarktyda przypomina ogromną wyspę wielkości Europy, ale nie zawsze tak było. Około 180 milionów lat temu była częścią superkontynentu Gondwany wraz z Ameryką Południową, Afryką, Australią i Indiami. Stopniowe rozpadanie się Gondwany doprowadziło do jej izolacji.
Kluczowy moment nastąpił około 34 milionów lat temu, na przełomie eocenu i oligocenu, gdy Antarktyda ostatecznie oddzieliła się od Ameryki Południowej i Australii. Otwarcie Cieśniny Drake’a i Cieśniny Tasmana umożliwiło powstanie jednego z najpotężniejszych systemów oceanicznych na Ziemi.
Powstały wtedy Antarktyczny Prąd Okołobiegunowy (ACC), który nieprzerwanie opływa kontynent z zachodu na wschód. To największy prąd morski na świecie — transportuje około 100–150 milionów metrów sześciennych wody na sekundę. Dla porównania Amazonka, największa rzeka świata, przenosi około 0,2 miliona m³/s.
ACC działa jak gigantyczna bariera:
- izoluje Antarktydę termicznie,
- blokuje dopływ cieplejszych wód z niższych szerokości geograficznych,
- utrudnia migrację organizmów,
- sprzyja utrzymaniu ekstremalnie zimnego klimatu.
To właśnie dzięki temu prądowi na kontynencie mógł rozwinąć się potężny lądolód, który dziś zawiera około 90% lodu na Ziemi.
Niedźwiedź polarny — specjalista od północnego lodu
Niedźwiedzie polarne nie są po prostu „dużymi białymi niedźwiedziami”. To wyspecjalizowane drapieżniki morskie. Wyodrębniły się z niedźwiedzia brunatnego stosunkowo niedawno — około 400–500 tysięcy lat temu. W skali geologicznej to niemal wczoraj.
Ich życie jest ściśle związane z lodem morskim, który służy jako platforma łowiecka. Polują głównie na foki, czatując przy przeręblach lub na krawędziach paku lodowego. Choć potrafią znakomicie pływać — zdarzały się przypadki przepłynięcia ponad 600 km — nie są w stanie pokonać tysięcy kilometrów otwartego oceanu oddzielającego półkule.
Co ważne, nigdy w historii nie istniało naturalne połączenie lodowe między Arktyką a Antarktydą.

Antarktyda bez ssaków lądowych
Antarktyda jest jedynym kontynentem pozbawionym rodzimych ssaków lądowych. Nie ma tam niedźwiedzi, lisów, jeleni ani gryzoni.
Życie skupia się głównie w oceanie, na wybrzeżach, w krótkim sezonie letnim. Dominującymi drapieżnikami są gatunki morskie — orki i lamparty morskie. To one pełnią rolę „szczytowych drapieżników” tego ekosystemu.
Czy niedźwiedzie mogłyby żyć na Antarktydzie?
Z czysto biologicznego punktu widzenia — prawdopodobnie tak. Na wybrzeżach kontynentu żyją ogromne populacje fok i pingwinów, które ewoluowały bez kontaktu z dużymi drapieżnikami lądowymi.
Wprowadzenie niedźwiedzi polarnych oznaczałoby jednak katastrofę ekologiczną. Lokalna fauna nie ma strategii obronnych wobec takiego zagrożenia, a równowaga jednego z najbardziej unikalnych ekosystemów na Ziemi zostałaby gwałtownie zachwiana.
Z tego powodu Antarktyda objęta jest ścisłą ochroną międzynarodową.
Geologia, która kształtuje biosferę
Brak niedźwiedzi polarnych na Antarktydzie nie jest więc przypadkową luką w przyrodzie ani skutkiem zbyt niskich temperatur. To rezultat długotrwałych procesów geologicznych:
- rozpadu superkontynentów,
- ruchów płyt tektonicznych,
- zmian cyrkulacji oceanicznej,
- izolacji biogeograficznej,
- odrębnej historii ewolucyjnej obu półkul.
Geologia działa powoli, ale jej skutki są trwałe — decydują o klimacie, oceanach, a w konsekwencji także o tym, gdzie mogą żyć poszczególne organizmy.

Ile jest niedźwiedzi polarnych na świecie?
Obecnie populację niedźwiedzia polarnego szacuje się na około 22 000–31 000 osobników. Wszystkie żyją w regionach arktycznych Kanady, Rosji, Grenlandii, Norwegii (Svalbard), Stanów Zjednoczonych (Alaska) oraz częściowo Islandii. Na południowej półkuli nie ma ani jednego.
Arktyka i Antarktyda wyglądają podobnie tylko na pierwszy rzut oka. W rzeczywistości to dwa zupełnie różne światy, ukształtowane przez odmienną historię geologiczną. Niedźwiedzie polarne nigdy nie dotarły na Antarktydę nie dlatego, że jest tam za zimno, lecz dlatego, że kontynent został odcięty od reszty świata miliony lat przed ich pojawieniem się. To doskonały przykład, jak procesy zachodzące głęboko w Ziemi — ruchy kontynentów i oceanów — wciąż wpływają na życie na jej powierzchni.

