Jesień i zima to najlepszy czas na poszukiwanie bursztynu na bałtyckich plażach. Gdy po sztormie morze się uspokaja, na brzegu pojawiają się wyrzucone przez fale fragmenty drewna, wodorosty i inne szczątki tworzące kidzinę. Właśnie wśród nich warto wypatrywać niewielkich, lekkich bryłek bursztynu. Trzeba jednak mieć sporo szczęścia, bo morze nie rozdaje swojego „złota” na każde zawołanie.

Bursztyn, jantar, sukcynit

Bursztyn nie jest minerałem w ścisłym znaczeniu tego słowa. To mineraloid pochodzenia organicznego, powstały w wyniku długotrwałych przemian żywicy roślinnej.

Bursztyn bałtycki nazywany jest sukcynitem. Nazwa pochodzi od łacińskiego succinum, związanego ze słowem succus, oznaczającym sok. Już w starożytności prawidłowo podejrzewano więc, że bursztyn ma związek z substancją wydzielaną przez drzewa. Nazwę „sukcynit” do mineralogii wprowadził w 1820 roku niemiecki mineralog August Breithaupt.

W Polsce od dawna funkcjonuje również nazwa jantar, mająca słowiańską tradycję, choć jej etymologia jest bardziej złożona niż proste określenie jej jako „słowiańskiej nazwy bursztynu”.

Ssukcynit nie jest jedynym rodzajem bursztynu. Na świecie rozpoznano ponad 100 rodzajów żywic kopalnych, a niektóre są znacznie starsze od bursztynu bałtyckiego. Najstarsze z nich pochodzą ze skał karbońskich sprzed około 300 mln lat.

Inkluzja muchówki krótkoczułkiej – błysklenia w bursztynie (Diptera: Dolichopodidae).
Zbiory prywatne. Fot. Elżbieta Sontag

Pamiątka po eoceńskich lasach

Bursztyn bałtycki powstał z żywicy drzew rosnących około 40–45 mln lat temu, w eocenie. W tamtym czasie klimat tej części Europy był znacznie cieplejszy niż obecnie, a brzegi płytkiego morza epikontynentalnego (płytkie morze, które zalewa część kontynentu, a nie znajduje się – jak większość współczesnych oceanów – między kontynentami) porastały lasy wytwarzające ogromne ilości żywicy.

Przez długi czas próbowano wskazać jeden konkretny gatunek „drzewa bursztynowego”. Jednak nie należy utożsamiać całego bursztynu bałtyckiego z żywicą jednego współczesnego gatunku drzewa.

Żywica była transportowana przez rzeki i spływy powierzchniowe do morza. Tam ulegała stopniowym przemianom fizycznym i chemicznym, przede wszystkim polimeryzacji. Z czasem miękka i lepka substancja stawała się coraz twardsza i bardziej odporna, aż przekształciła się w znany nam sukcynit.

Prądy morskie przenosiły bryłki i osadzały je wraz z piaskiem, mułkiem i materiałem glaukonitowym. Charakterystyczne eoceńskie osady bursztynonośne znane m.in. z Półwyspu Sambijskiego określane są mianem „niebieskiej ziemi”.

Inkluzja zwierzęca tzw. „Jaszczurki Gierłowskiej” Succinilacerta succinea (Boulenger, 1917). Fot. Gabriela Gierłowska

Nie tylko złoty

Najbardziej charakterystyczny bursztyn ma barwę żółtą lub miodową, ale jego paleta jest znacznie bogatsza. Spotyka się odmiany niemal bezbarwne, jasnożółte, pomarańczowe, mlecznobiałe, brunatne, czerwonawe, a nawet bardzo ciemne, sprawiające wrażenie czarnych. Różnice wynikają m.in. ze struktury bursztynu, obecności mikroskopijnych pęcherzyków gazu i rozmaitych domieszek.

Bursztyn jest przy tym zaskakująco lekki. Jego gęstość wynosi około 0,9–1,1 g/cm³, a twardość zaledwie 2–2,5 w skali Mohsa. Przy pocieraniu elektryzuje się i zaczyna przyciągać drobne, lekkie przedmioty. Właśnie od greckiej nazwy bursztynu – elektron – pochodzi słowo „elektryczność”.

Kapsuła czasu sprzed milionów lat

Najbardziej niezwykłe są bryłki zawierające inkluzje, czyli organizmy lub ich fragmenty, które przed milionami lat znalazły się w lepkiej żywicy.

Najczęściej są to niewielkie bezkręgowce – muchówki, mrówki, chrząszcze, roztocze czy pająki. Zachowały się również fragmenty roślin, pyłek, włoski, pióra i inne pozostałości dawnego środowiska. Dzięki temu bursztyn jest wyjątkowym źródłem informacji o eoceńskich ekosystemach.

Jedno z najbardziej niezwykłych polskich znalezisk odkryto w 1997 roku w gdańskiej dzielnicy Stogi. Gdańska bursztynniczka Gabriela Gierłowska znalazła bryłkę zawierającą szczątki jaszczurki. Było to pierwsze takie znalezisko w bursztynie bałtyckim od ponad stu lat. Oprócz jaszczurki w bryłce zachowały się szczątki roślin oraz charakterystyczne włoski gwiaździste dębu. Okaz, nazywany „jaszczurką Gierłowskiej”, należy do największych osobliwości polskich zbiorów bursztynu.

Skąd bursztyn bierze się na plaży?

Bryłki znajdowane dzisiaj nad Bałtykiem nie powstają współcześnie. Zostały wyrwane ze starszych osadów i wielokrotnie przemieszczone przez lodowce, rzeki i morze. Są więc materiałem redeponowanym, który może mieć za sobą bardzo długą, geologiczną podróż.

Najlepsze warunki do jego poszukiwania pojawiają się po silnych sztormach, szczególnie jesienią i zimą. Fale rozmywają osady dna i brzegu, uwalniając znajdujący się w nich bursztyn, a następnie mogą wyrzucać go na plażę. Szczególnie wschodnia część polskiego wybrzeża jest obszarem koncentracji bursztynu w strefie plażowej.

Warto szukać nie tylko samych pomarańczowych kamyków, lecz przede wszystkim charakterystycznej kidziny pozostawionej przez fale – wśród kawałków drewna, roślin i innych lekkich szczątków. Bursztyn ma niewielką gęstość, dlatego morze transportuje go razem z podobnie lekkim materiałem. Rozmieszczenie bursztynu zależy przy tym od kierunku i siły wiatru, falowania, prądów oraz budowy dna.

Polskie złoża bursztynu

Plaże są tylko najbardziej widocznym miejscem jego występowania. Znacznie większe ilości bursztynu kryją się pod ziemią. W Polsce występują zarówno pierwotne nagromadzenia paleogeńskie, jak i znacznie młodsze, wtórne nagromadzenia czwartorzędowe. Dwa najważniejsze obszary pierwotnej akumulacji wiążą się z deltą chłapowsko-sambijską na północy oraz deltą Parczewa na Lubelszczyźnie.

Ile bursztynu mamy w Polsce?

Jeszcze kilka lat temu polskie zasoby bursztynu szacowano na około 3,5 tys. ton. Najnowsze dane pokazują, że są one nieco większe. Według stanu na 31 grudnia 2025 roku geologiczne zasoby bilansowe udokumentowanych złóż bursztynu w Polsce wynosiły 3 690,91 tony. Zasoby przemysłowe wynosiły natomiast 2 051,15 tony.

W 2025 roku do krajowego bilansu włączono nowe złoże Górka Lubartowska X, zawierające 4,69 t bursztynu. Spośród ośmiu złóż objętych koncesją na wydobywanie eksploatowano dwa: z Górki Lubartowskiej-Niedźwiady wydobyto 7,80 t, a ze złoża Niedźwiada III aż 32,11 t bursztynu. Łącznie daje to blisko 40 ton w ciągu roku.

Państwowy Instytut Geologiczny – PIB szacuje zasoby prognostyczne w eoceńskich osadach północnej Lubelszczyzny nawet na około 22 tys. ton. Nie są to jednak zasoby udokumentowanych złóż.