W 1908 roku, podczas wykopalisk archeologicznych w niewielkiej miejscowości Willendorf nad Dunajem w Austrii, natrafiono na obiekt, który szybko stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli paleolitu. Niewielka figurka kobiety, mierząca zaledwie 10–11 cm, przetrwała dziesiątki tysięcy lat, by dziś prowokować pytania nie tylko o sztukę i symbolikę epoki lodowcowej, lecz także o geologię, mobilność pradziejowych ludzi i znaczenie surowców skalnych.

Figurka, która wymyka się współczesnym kategoriom

Postać przedstawia kobietę o masywnej sylwetce: wyraźnie zaznaczone piersi, wydatny brzuch z pępkiem, szerokie biodra i potężne uda. Głowa jest pochylona, a zamiast rysów twarzy widzimy regularny układ żłobień, interpretowany jako fryzura, warkocze lub nakrycie głowy. Brak stóp sugeruje, że figurka nie była przeznaczona do samodzielnego stania, lecz raczej do trzymania w dłoni lub umieszczania w określonym kontekście rytualnym.

Takie przedstawienie zdecydowanie odbiega od współczesnych kanonów estetycznych, ale w paleolicie mogło akcentować zupełnie inne wartości: płodność, obfitość, przetrwanie w trudnych warunkach klimatycznych. Figurka była pierwotnie pokryta czerwonym pigmentem, najpewniej ochrą, czyli naturalnym barwnikiem na bazie tlenków żelaza. Niestety, wczesne metody konserwacji sprawiły, że większość tej warstwy została usunięta.

Wenus z willendorf
Wenus z Willendorf

Skąd wzięła się „Wenus” i dlaczego to myląca nazwa

Określenie „Wenus” pojawiło się na przełomie XIX i XX wieku i nawiązuje do rzymskiej bogini miłości i piękna. To termin czysto umowny, nadany przez archeologów, którzy próbowali oswoić pradziejowy artefakt znanymi im kategoriami kulturowymi. W rzeczywistości figurka powstała około 30 tysięcy lat temu, w czasach kultury graweckiej, czyli długo przed pojawieniem się cywilizacji antycznych.

Na terenie Europy odkryto około 200 podobnych figurek, wykonanych z różnych materiałów: kości, ciosów mamuta, gliny, a najczęściej z kamienia. Wenus z Willendorfu wyróżnia się jednak nie stylem, lecz surowcem, z którego została wykonana.

Wapień, który nie pasuje do mapy

Przez dziesięciolecia zakładano, że figurka powstała lokalnie. Problem polegał na tym, że w okolicach Willendorfu nie występują złoża wapienia odpowiadające temu, z którego ją wyrzeźbiono. Przełom nastąpił dopiero w XXI wieku, wraz z zastosowaniem nowoczesnych metod badawczych.

W 2022 roku opublikowano wyniki analiz opartych na wysokorozdzielczej tomografii komputerowej 3D. Metoda ta pozwala „zajrzeć” do wnętrza obiektu bez jego uszkadzania. Badania wykazały, że figurkę wykonano z wapienia oolitowego.

Wapień oolitowy to skała osadowa zbudowana z ooidów, czyli drobnych, niemal kulistych ziaren węglanu wapnia. Powstają one w ciepłych, płytkich morzach, gdzie silne falowanie powoduje stopniowe narastanie kolejnych warstw minerału wokół jądra ziarenka. Taka struktura jest jak geologiczny odcisk palca, pozwalający porównywać skały z różnych regionów.

Alpy jako bariera? Niekoniecznie

Porównanie mikrostruktury wapienia z figurki z próbkami z całej Europy przyniosło zaskakujące wyniki. Surowiec nie pochodził ani z Austrii, ani z Czech, a jedynie częściowo przypominał wapienie znane z terenów dzisiejszej Ukrainy. Najlepsze dopasowanie uzyskano dla północnych Włoch, po południowej stronie Alp.

To odkrycie ma poważne konsekwencje interpretacyjne. Oznacza bowiem, że albo gotowa figurka przebyła setki kilometrów, albo transportowano sam surowiec, który dopiero później został obrobiony. W obu przypadkach świadczy to o dużej mobilności ludzi kultury graweckiej oraz o istnieniu rozległych sieci kontaktów, wymiany i migracji. Alpy, które dziś kojarzą się z barierą geograficzną, nie były nieprzekraczalną przeszkodą dla paleolitycznych łowców-zbieraczy.

Archeologia spotyka geologię

Wenus z Willendorfu jest doskonałym przykładem tego, jak bardzo współczesna nauka opiera się na interdyscyplinarności. Bez geologii nie poznalibyśmy pochodzenia surowca, bez fizyki – nie zajrzelibyśmy do wnętrza figurki, a bez archeologii i antropologii nie potrafilibyśmy osadzić jej w kontekście kulturowym.

To także przypomnienie, że kamień nie jest materiałem „niemy”. Jego skład, struktura i pochodzenie niosą informacje o dawnych środowiskach, klimacie i trasach wędrówek ludzi sprzed dziesiątek tysięcy lat.

Co naprawdę mówi nam Wenus z Willendorfu

Nie jest to wyłącznie prehistoryczna rzeźba ani zagadkowy symbol płodności. To materialny ślad decyzji podejmowanych przez ludzi epoki lodowcowej: wyboru konkretnego surowca, jego transportu, obróbki i nadania mu znaczenia. Wenus z Willendorfu pokazuje, że już 30 tysięcy lat temu ludzie myśleli globalnie w skali swojego świata, a geologia odgrywała w tym świecie rolę znacznie większą, niż mogłoby się wydawać.

Ziemia naprawdę nas kręci, zwłaszcza wtedy, gdy pozwala zajrzeć tak głęboko w przeszłość.