Czy zastanawialiście się, gdzie trafilibyście, gdyby dało się wykopać tunel na wylot przez Ziemię – idealnie pionowo, aż na drugą stronę globu? Dawniej wyobraźnia podsuwała rozmaite odpowiedzi: od mitycznego żółwia podtrzymującego świat po fantastyczne krainy ukryte pod powierzchnią planety. Dziś, dzięki geografii i matematyce, możemy to sprawdzić całkiem precyzyjnie – bez kilofa, wiertnicy i ryzyka stopienia się w jądrze Ziemi.

Antypody – czyli Ziemia w lustrzanym odbiciu

Miejsca położone dokładnie naprzeciwko siebie na kuli ziemskiej nazywamy antypodami. Są to punkty połączone linią przechodzącą przez środek Ziemi, a więc oddalone od siebie o średnicę planety – ponad 12 700 kilometrów.

Z punktu widzenia geografii sprawa jest prosta:

  • szerokość geograficzna zmienia znak (północ ↔ południe),
  • długość geograficzna przesuwa się o 180° (wschód ↔ zachód).

To elegancka, niemal matematyczna symetria, która od wieków fascynowała uczonych.

Pomysł starszy niż się wydaje

Choć dziś korzystamy z map satelitarnych i modeli cyfrowych, idea antypodów wcale nie jest nowa. Już starożytni Grecy – m.in. Pitagoras, Arystoteles i Eratostenes – rozważali kulistość Ziemi i możliwość istnienia ludzi żyjących „po drugiej stronie świata”.

Samo słowo antypody pochodzi z języka greckiego:

  • anti – naprzeciw,
  • podos – stopa.

Dosłownie oznacza więc „tych, którzy mają stopy naprzeciw naszych stóp”. Przez długie wieki koncepcja ta budziła kontrowersje – zwłaszcza w średniowieczu – bo trudno było sobie wyobrazić, że ludzie mogą chodzić „głową w dół”. Dopiero wielkie odkrycia geograficzne ostatecznie potwierdziły, że Ziemia jest kulą, a antypody istnieją naprawdę.

Antypody w praktyce – gdzie trafimy z Polski?

Tu pojawia się małe rozczarowanie. Jeśli zaczniemy „kopać” z dowolnego miejsca w Polsce, po drugiej stronie globu… nie trafimy na żaden kontynent.

Antypody Polski znajdują się na środku Oceanu Spokojnego, daleko od stałego lądu. Najbliższymi punktami lądowymi są odległe i słabo zaludnione wyspy należące do Nowej Zelandii, m.in.:

  • Wyspy Chatham
  • Wyspy Bounty
  • Wyspy Antypodów (których nazwa nie jest przypadkowa)

To jedne z najbardziej izolowanych fragmentów lądu na Ziemi – surowe, wietrzne, niemal bezludne.

Dlaczego tak rzadko „trafiamy” w ląd?

<iframe title=”” aria-label=”Symbol map” id=”datawrapper-chart-INqZm” src=”https://datawrapper.dwcdn.net/INqZm/1/” scrolling=”no” frameborder=”0″ style=”width: 0; min-width: 100% !important; border: none;” height=”294″ data-external=”1″></iframe><script type=”text/javascript”>window.addEventListener(„message”,function(a){if(void 0!==a.data[„datawrapper-height”]){var e=document.querySelectorAll(„iframe”);for(var t in a.data[„datawrapper-height”])for(var r,i=0;r=e[i];i++)if(r.contentWindow===a.source){var d=a.data[„datawrapper-height”][t]+”px”;r.style.height=d}}});</script>

Choć może się wydawać, że skoro lądy zajmują dużą część globu, to łatwo znaleźć ich antypody, rzeczywistość jest inna. Około 71% powierzchni Ziemi stanowią oceany, a układ kontynentów sprawia, że tylko około 15% lądów ma lądowe antypody. To zaledwie nieco ponad 4% powierzchni całej planety.

Dlatego:

  • Europa niemal zawsze „celuje” w Pacyfik,
  • Afryka częściowo „trafia” w Pacyfik i częściowo w Ocean Spokojny,
  • Australia ma antypody w północnym Atlantyku,
  • a Nowa Zelandia należy do nielicznych miejsc, które mają antypody na innych lądach.

Jednym z najsłynniejszych przykładów par antypodalnych są:

  • Madryt (Hiszpania) ↔ okolice miasta Wellington / region Manawatū-Whanganui (Nowa Zelandia)
  • Taiwan ↔ Paragwaj

To jedne z niewielu miejsc na świecie, gdzie można powiedzieć, że „po drugiej stronie Ziemi” naprawdę ktoś mieszka.

Link do strony, gdzie można sprawdzić antypody dowolnego miejsca na świecie: https://www.antipodesmap.com/