W geologii słowo „nagle” często oznacza tysiące lat. Zdarzają się jednak momenty, gdy ogromne zmiany zachodzą w ciągu zaledwie kilku dekad. Jeden z najlepszych przykładów wydarzył się pod koniec ostatniego zlodowacenia. Ziemia się ocieplała, lodowce topniały, lasy zajmowały coraz większe obszary Europy – i nagle proces ten został przerwany. Na półkuli północnej zrobiło się ponownie bardzo zimno.
Ten niezwykły epizod nazywamy młodszym dryasem. Rozpoczął się około 12 900 lat temu i zakończył około 11 700 lat temu, wraz z początkiem holocenu. Trwał więc mniej więcej 1200 lat.
W skali geologicznej było to mgnienie oka. Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że samo przejście do chłodniejszych warunków nastąpiło bardzo szybko – w rejonie północnego Atlantyku i Grenlandii istotne zmiany klimatyczne mogły dokonać się w ciągu zaledwie kilku dekad.
Na Grenlandii zmiana była ogromna. Rekonstrukcje oparte na rdzeniach lodowych wskazują, że temperatura mogła spaść tam o kilka do około 10°C, zależnie od przyjętej metody i pory roku.
W innych częściach świata reakcja klimatu była znacznie słabsza, a niektóre regiony wykazywały nawet odmienne tendencje.
Góry lodowe docierały aż do wybrzeży Portugalii. Na świecie zmiany klimatu w tym okresie były nierównomierne – w niektórych regionach znacznie spadły sumy opadów, częściej pojawiały się silne wiatry i burze. W trakcie ochłodzenia lodowce ponownie zwiększyły swoją powierzchnię, choć nie osiągnęły zasięgu z maksimum poprzedniego zlodowacenia. Zmieniły się siedliska roślin, a tundra lodowcowa zastąpiła duże połacie europejskich lasów. Inne lądy pustynniały, a wiatr wywiewał z nich drobne osady, tworząc warstwy lessów.

Co spowodowało tak nagłe ochłodzenie?
Najlepiej wspierane wyjaśnienie wiąże młodszy dryas ze zmianami atlantyckiej południkowej cyrkulacji wymiennej – AMOC, czyli wielkiego systemu prądów transportujących ciepło przez Atlantyk.
Wody Atlantyku przemieszczają ogromne ilości ciepła z niższych ku wyższym szerokościom geograficznym. Na północnym Atlantyku woda oddaje ciepło atmosferze, ochładza się, staje się gęstsza i część jej mas opada w głąb oceanu.
Jeżeli jednak do północnego Atlantyku dostanie się ogromna ilość słodkiej wody, powierzchniowa warstwa oceanu staje się mniej słona, a więc również mniej gęsta. Może to utrudnić jej opadanie i osłabić całą cyrkulację.
Właśnie taki mechanizm jest jednym z głównych kandydatów na przyczynę młodszego dryasu. Ogromne ilości wody z topniejącego lądolodu laurentyjskiego mogły zmienić zasolenie północnego Atlantyku i osłabić transport ciepła na północ.
Przez wiele lat popularny był bardzo prosty scenariusz: ogromne polodowcowe jezioro Agassiz w Ameryce Północnej miało nagle opróżnić część swoich wód do północnego Atlantyku. Dzisiaj obraz jest bardziej skomplikowany.
Badacze nadal wskazują dopływ słodkiej wody jako ważny element mechanizmu młodszego dryasu, ale dyskutowane pozostają dokładne drogi jej odpływu, wielkość poszczególnych impulsów oraz ich czas.
Rozważano również możliwość, że ochłodzenie zostało zapoczątkowane lub wzmocnione przez dużą erupcję wulkaniczną. Jeżeli duża ilość dwutlenku siarki trafi do stratosfery, powstające aerozole siarczanowe odbijają część promieniowania słonecznego. Ale aerozole po pojedynczej erupcji pozostają w stratosferze zazwyczaj przez kilka lat, podczas gdy młodszy dryas trwał ponad tysiąc lat. Erupcja mogłaby więc ewentualnie uczestniczyć w uruchomieniu lub wzmocnieniu zmian, ale sama nie wyjaśnia całego długotrwałego ochłodzenia.
W 2007 roku zaproponowano, że około 12 900 lat temu Ziemia mogła zderzyć się z kometą lub jej fragmentami. W kolejnych latach jako argumenty przedstawiano m.in. mikrosferule, nanodiamenty, anomalie platyny i ślady pożarów. Hipoteza do dziś ma swoich zwolenników, a część publikacji interpretuje niektóre znaleziska jako dowody zdarzenia kosmicznego.
Jednak obszerna analiza opublikowana w 2023 roku uznała, że proponowane wskaźniki nie stanowią przekonującego dowodu impaktu i że brak odpowiednio datowanego krateru oraz spójnego mechanizmu łączącego takie zdarzenie z początkiem młodszego dryasu.
Młodszy dryas zakończył się około 11 700 lat temu. Zapisy z grenlandzkich rdzeni lodowych pokazują gwałtowne zmiany temperatury, opadów i cyrkulacji atmosferycznej na przejściu do holocenu. W przypadku niektórych parametrów znacząca część zmiany mogła dokonać się w czasie liczonym w dziesięcioleciach, a nie tysiącleciach. Rozpoczął się holocen – epoka geologiczna, w której żyjemy.


