W sierpniu 1994 roku, w spokojnej wsi Baszkówka koło Piaseczna, około 23 km na południe od Warszawy, z nieba spadł „kamień”, jakiego wcześniej w Polsce nie obserwowano. Ważył dokładnie 15,63 kg i uderzył w świeżo zaorane pole, zagłębiając się na około 25 cm. Co wyjątkowe, zachował się w całości – bez pęknięć i rozpadnięcia. Dziś uchodzi za najpiękniejszy oraz jeden z najlepiej zachowanych meteorytów orientowanych na świecie.
Podróż przez Układ Słoneczny
Jego kosmiczna podróż ku Ziemi rozpoczęła się stosunkowo niedawno w skali astronomicznej – około 60–70 milionów lat przed spadkiem. W wyniku kolizji planetoid w pasie między Marsem a Jowiszem fragment macierzystego ciała został wybity w przestrzeń kosmiczną i krążył po orbicie przecinającej tor ruchu Ziemi. Ostatecznie, po przebyciu milionów kilometrów, zakończył swój lot na Mazowszu.
Chondryt zwyczajny – zapis narodzin planet
Baszkówka należy do chondrytów zwyczajnych typu L (dokładniej L6) – kamiennych meteorytów zbudowanych z chondr, czyli drobnych, kulistych struktur powstałych ponad 4,5 miliarda lat temu, w początkach formowania się Układu Słonecznego. W jej wnętrzu dominują oliwiny i pirokseny – minerały powszechne także w skałach płaszcza Ziemi. Ich skład chemiczny i struktura są dla naukowców cennym zapisem procesów zachodzących w pierwotnej mgle protoplanetarnej.

Kosmiczna „rodzina” Baszkówki
Z dużym prawdopodobieństwem z tej samej planetoidy pochodziły dwa inne meteoryty: Mount Tazerzait, który spadł na Saharę w 1991 roku, oraz Tjerebon, znaleziony w Indonezji po upadku w 1922 roku. Takie „rodzinne powiązania” meteorytów pozwalają badaczom odtwarzać historię kolizji w pasie planetoid i ewolucję niewielkich ciał Układu Słonecznego.
Lot przez atmosferę i idealny kształt
Podczas przelotu przez atmosferę Ziemi meteoryt Baszkówka niemal nie obracał się. To właśnie dzięki temu jego powierzchnia została ukształtowana w wyjątkowo czytelny sposób. Od strony natarcia jest gładka i opływowa, pokryta cienką skorupą obtopieniową, natomiast część tylna jest bardziej chropowata i porowata, uformowana w warunkach obniżonego ciśnienia. Całą bryłę zdobią regmaglipty – charakterystyczne zagłębienia przypominające odciski palców, będące efektem topnienia i ablacji materiału w ekstremalnych temperaturach. Ten niemal idealny „aerodynamiczny” kształt sprawił, że Baszkówka stała się obiektem referencyjnym w światowych zbiorach meteorytów.
Okno w najdawniejsze dzieje Układu Słonecznego
Badania izotopowe, strukturalne i mineralogiczne jednoznacznie potwierdziły jej pozaziemskie pochodzenie. Dla geologów i planetologów jest to bezcenne okno w przeszłość – zapis czasów, gdy pył, gaz i drobiny materii kosmicznej zaczynały łączyć się w pierwsze planety. Wiek ekspozycji na promieniowanie kosmiczne pozwolił określić, jak długo fragment ten podróżował w przestrzeni międzyplanetarnej po oderwaniu od swojej planetoidy macierzystej.
Polskie meteoryty na tle Baszkówki
Choć Baszkówka jest najbardziej rozpoznawalnym polskim meteorytem, nie była pierwszym, który spadł na obecne terytorium Polski. W 1868 roku w Pułtusku doszło do spektakularnego „deszczu meteorytów”, podczas którego na okoliczne pola spadły tysiące drobnych fragmentów, obserwowane przez setki świadków. W 1935 roku w Łowiczu odnotowano upadek niezwykle rzadkich mezosyderytów – mieszaniny metalu i krzemianów. Największym meteorytem znalezionym w Polsce pozostaje „Kruszynka” z rezerwatu Morasko koło Poznania, odkryty w 2017 roku, o masie 271 kg (315 kg przed oczyszczeniem). Mimo to właśnie Baszkówka wyróżnia się perfekcyjnym stanem zachowania i formą, której pozazdrościć mogą jej okazy z największych światowych kolekcji.
Od garażu do muzeum
Dziś meteoryt Baszkówka można oglądać w Muzeum Geologicznym Państwowego Instytutu Geologicznego – PIB w Warszawie. Zanim jednak trafił do muzealnej gabloty, przez około pół roku leżał w garażu znalazcy. Za jego przekazanie otrzymał on nagrodę w wysokości 13 tysięcy ówczesnych złotych, co odpowiadało mniej więcej 6 tysiącom dolarów. To jedna z najbardziej niezwykłych historii kolekcjonerskich w dziejach polskiej geologii – i dowód na to, że wyjątkowe okazy bywają czasem na wyciągnięcie ręki.


