Jeśli spojrzymy na mapę geologiczna Polski, to prawie całą jej powierzchnię pokrywają skały podpisane jako „osady czwartorzędowe”. Czwartorzęd to najmłodszy okres w dziejach Ziemi, trwający od 2,6 mln lat temu do dziś. Znaczącą część tego okresu obejmuje w historii geologicznej plejstocen, zwany też epoką lodową.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie wyróżniamy okresy zlodowaceń na terenie Polski;
  • Czym są glacjały i interglacjały.

Glacjały i interglacjały

W plejstocenie na obszar Polski kilkakrotnie nasuwały się z północy lądolody, które siłą rzeczy odpowiadają za to, jak teraz wygląda krajobraz całej środkowej i północnej Polski. Osady czwartorzędowe to właśnie naniesione przez lądolód piaski, gliny i inne luźne skały osadowe, które spotykamy najczęściej w Polsce.

Zmiany polegające na powolnym ochładzaniu klimatu trwały powoli od ok. 50 mln lat, jednak dopiero na początku plejstocenu stały się cykliczne. Objawiało się to trwającymi po ok. 150 tysięcy lat kolejnymi cieplejszymi i zimniejszymi okresami. W górach Skandynawii zaczęły rozwijać się lodowce.

Obniżenie granicy wiecznego śniegu, będące efektem ochłodzenia, spowodowało silny rozwój lodowców górskich i w efekcie utworzenie masy lądolodu, zwanego też lodowcem kontynentalnym. Powierzchnia lądolodu skandynawskiego przy największym jego zasięgu sięgała kilku milionów km2, a jego grubość (miąższość) w centralnej części wynosiła około 2,5 km. Oczywiście w częściach brzeżnych była mniejsza (szacuje się że nad Polską grubość sięgała maksymalnie 1 km).

W strefie cieńszego lądolodu powstawały strumienie lodowe, poruszające się w różnym czasie i z różną prędkością w zależności od ukształtowania powierzchni, po której płynęły. Lądolód skandynawski przemieszczał się po Niecce Morza Bałtyckiego wkraczając na obszar Niżu Środkowoeuropejskiego. Pewne wyobrażenie, jak wyglądała wtedy Polska może dawać Grenlandia, ostatnie miejsce na półkuli północnej wciąż pokryte lądolodem.

Zlodowacenia Narwi, Liwca, Odry, Wisły…

Najczęściej przyjmuje się, że zlodowaceń (glacjałów) było na terenie Polski osiem. Ich nazwy pochodzą od rzek. Pierwszym (najstarszym) było zlodowacenie Narwi około 900 tys. lat temu, które objęło najprawdopodobniej tylko północną cześć kraju. Po nim następowały zlodowacenia południowopolskie: Nidy, Sanu I, Sanu II oraz zlodowacenie Liwca w obrębie interglacjału mazowieckiego, zwanego też wielkim. Kolejnymi zlodowaceniami były środkowopolskie (Odry i Warty) i północnopolskie (inaczej Wisły, bałtyckie).

Największy zasięg, jak łatwo się domyślić z nazwy, miały zlodowacenia południowopolskie. Masy lądolodu pokryły całą Polskę, oparły się dopiero o Karpaty. Jednocześnie w Tatrach i Sudetach tworzyły się lodowce górskie. Szacuje się, że linia wiecznego śniegu wynosiła wtedy około 1000-1500 m n.p.m.

Młodsze zlodowacenia miały mniejsze zasięgi, ale to one ukształtowały urozmaiconą powierzchnię naszego kraju. Przykładowo, za pozostawienia na terenie Warszawy dwóch pokładów glin zwałowych i licznych głazów narzutowych odpowiadały zlodowacenia środkowopolskie (Odry i Warty). To samo zlodowacenie doprowadziło do powstania morenowych wzgórz na północ od Wrocławia.

Bałtyk był jeziorem

Kolejne nasunięcia lądolodu nie pozostawały naturalnie bez wpływu na Morze Bałtyckie. Bywało zupełnie wyparte przez lądolody, a w okresach ich wycofywania było okresowo jeziorem, kiedy lód blokował połączenie z Atlantykiem. Przez pewien czas było nawet połączone z Morzem Białym.

Więcej o historii Bałtyku: https://www.ziemianaskreci.pl/kiedy-powstal-i-jak-zmienial-sie-baltyk/

Cieplejsze okresy

Po okresach zlodowaceń następowały okresy ciepłe, zwane interglacjałami. Na wcześniej pokryty lodem obszar wkraczała roślinność, rozwijały się lasy. W czasie optimum interglacjałów (czyli wtedy kiedy temperatura była najwyższa) panował klimat umiarkowany, cieplejszy nawet niż ten, jaki mamy obecnie w Polsce.

Co zrozumiałe, w naszym krajobrazie najbardziej zapisało się ostatnie zlodowacenie (północnopolskie – Wisły), które odpowiada za malowniczy krajobraz Pomorza czy Suwalszczyzny. Trwało ono od 90 do 11,7 tysięcy lat temu, a większość obecnie widocznych wzgórz morenowych północnej Polski powstała podczas tzw. fazy pomorskiej (ok. 15 tys. lat temu). Lądolód utrzymywał się wtedy w miejscu, co pozwoliło na uformowanie się ciągu moren czołowych. Lądolód skandynawski zajmował wtedy nie więcej niż 30% powierzchni Polski.

A gdy ostatni lądolód opuścił ziemie polskie (11,7 tysięcy lat temu ) rozpoczęła się ciepła epoka, która trwa do dziś – holocen.

Plastyczny lód

Lądolód posuwał się wolno, lecz systematycznie. Przed czołem tworzyły się zbiorniki wodne zwane zastoiskami. Lądolód spiętrzał utwory złożone wcześniej, fałdował je i miażdżył. Pamiętajmy, że czoło lądolodu mogło mieć 100 metrów grubości i więcej, a zatem również ogromny ciężar, pod którym względnie miękkie osady zachowują się jak rozgrzana w dłoniach plastelina. Sam lód w skali całego lądolodu nie jest twardy jak kostka lodu, a raczej powoli rozpływa się jak ogromna, biała kałuża smoły. Procesy zaburzania osadów przez lądolód nazywamy procesami glacitektonicznymi. Lądolód docierał do linii swego maksymalnego zasięgu, gdzie klimat był już na tyle ciepły, że tak samo szybko się topił, co przyrastał.

Wzgórza morenowe

Gdy czoło lądolodu zatrzymywało się, może nawet na kilka tysięcy lat, lód topniał, zamieniał się w wodę, która odpływała na południe. Ogromne strumienie, niczym szerokie nieraz na kilkaset metrów rynny, odprowadzały wodę z topniejącego lodu na przedpole lądolodu. Z wodą płynęły ogromne ilości piasku, które osadzały się w postaci sandrów. Z materiału wytopionego z czoła lądolodu: piasków, żwirów, głazów i glin tworzyły się moreny czołowe czyli ciągi wzgórz, pokazujące dzisiaj najdalszy zasięg danego glacjału.

Zmarszczki i wyciśnięcia

Kolejne ocieplenia doprowadzały do stopniowego ustępowania lądolodu z linii maksymalnego zasięgu. Przy następnym lekkim ochłodzeniu czoło lądolodu zatrzymywało się w innym miejscu, tworzyły się znowu ciągi moren. Podczas postojów czoło lądolodu wykonywało często ruchy oscylacyjne – pchnięcia do przodu i ustępowania. Te ruchy powodowały glacitektoniczne zaburzenia wcześniej złożonych osadów lub nadbudowę i zaburzenia moren czołowych. Powstawały wtedy tzw. moreny spiętrzone i moreny z wyciśnięcia.

Potem lądolód stopniowo zanikał, a w krajobrazie pozostawały „zmarszczki” terenu, wskazujące na jego dawną obecność.

Opracowano na podstawie treści serwisu internetowego „Zrozumieć Ziemię” (red. G. Pieńkowski, S. Cwojdziński, A. Fijałkowska–Mader, M. Krzeczyńska, T. Krzywicki, J. Malec, J. Pacuła, K. Pochocka–Szwarc, J. Rychel, S. Salwa, Z. Szczepanik, P. Szrek, A. Wierzbowski, P. Woźniak, Z. Złonkiewicz).

Aktualizacja i adaptacja w ramach zadania psg pn. „Ochrona georóżnorodności, geoedukacja i geoturystyka”, finansowanego ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej: P. Derkowski, 2025.