Dzisiejszy krajobraz znacznej części Polski jest w dużej mierze pamiątką po plejstoceńskich zlodowaceniach. W ciągu ostatnich około 2,6 mln lat lądolód skandynawski wielokrotnie wkraczał na obszar naszego kraju, a w okresach między zlodowaceniami wycofywał się daleko na północ. Lodowiec transportował ogromne ilości materiału skalnego, niszczył podłoże, spiętrzał osady, a podczas topnienia pozostawiał po sobie wzgórza, równiny, doliny i tysiące zagłębień, które wypełniła woda.
Polska pod lądolodem – ale nie przez cały czas
W czasie największych plejstoceńskich zlodowaceń lądolód skandynawski objął niemal całą Polskę. Najmłodsze zlodowacenie – zlodowacenie Wisły, nazywane również północnopolskim – miało znacznie mniejszy zasięg i pozostawiło szczególnie wyraźne ślady w krajobrazie północnej części kraju.
Około 20 tys. lat temu jego czoło znajdowało się w Polsce znacznie bardziej na południe niż dzisiejsze Trójmiasto. Obszar dzisiejszego Pomorza Gdańskiego znajdował się wówczas pod lądolodem, a dzisiejszy Bałtyk jeszcze nie istniał w obecnej postaci.
Co zostało po lodzie?
Kiedy klimat zaczął się ocieplać, lądolód stopniowo wycofywał się na północ. Pozostawił jednak po sobie ogromne ilości osadów i charakterystyczną rzeźbę terenu.
To właśnie działalności lądolodu i wód z jego topnienia zawdzięczamy moreny czołowe i denne, wysoczyzny morenowe, sandry, pradoliny, rynny polodowcowe, ozy, kemy oraz liczne zagłębienia wytopiskowe. Wiele z nich zostało później wypełnionych wodą, tworząc jeziora.
Dlatego pojezierza północnej Polski – Pomorskie, Mazurskie czy Wielkopolskie – tak bardzo różnią się krajobrazem od znacznej części środkowej Polski. Na północy młoda rzeźba polodowcowa jest nadal doskonale widoczna, podczas gdy starsze formy położone dalej na południe były przez dziesiątki i setki tysięcy lat niszczone i łagodzone przez erozję.
Jednym z najbardziej spektakularnych skutków jego działalności są zaburzenia glacitektoniczne. Powstawały, gdy ogromna masa poruszającego się lodu naciskała na znajdujące się przed nim i pod nim osady oraz skały.
Warstwy mogły być wówczas fałdowane, ścinane, nasuwane na siebie, wyciskane i odrywane od podłoża. Lądolód potrafił przemieszczać całe fragmenty starszych skał na znaczne odległości. Takie oderwane i przetransportowane masy skalne określamy jako kry glacjalne.
Skala tych deformacji bywa imponująca. Nacisk lądolodu mógł prowadzić do powstawania rozległych moren spiętrzonych i całych zespołów struktur fałdowo-łuskowych. Badania prowadzone w Polsce pokazują, że charakter deformacji zależał m.in. od rodzaju osadów, zawartości w nich wody oraz kierunku i wielkości nacisku lodu.
Wzniesieniom glacitektonicznym mogą towarzyszyć glacidepresje – rozległe zagłębienia związane z erozyjną i deformacyjną działalnością lądolodu. Część materiału została z nich usunięta i włączona do struktur spiętrzonych przez nacierający lód.
Niektóre glacidepresje są dziś widoczne w rzeźbie terenu, inne zostały zasypane młodszymi osadami i można je rozpoznać dopiero dzięki badaniom geologicznym i wierceniom. Na niektórych obszarach Polski osiągają one głębokość nawet około 100 m.
Mapa śladów pozostawionych przez lądolód
Rozmieszczenie takich struktur przedstawia Mapa glacitektoniczna Polski w skali 1:1 000 000, wydana przez Państwowy Instytut Geologiczny w 2006 roku. Jej zestawienia dokonał Andrzej Ber. Mapa powstała dzięki wykorzystaniu materiałów kartograficznych, publikacji, danych archiwalnych oraz informacji zgromadzonych przez wielu badaczy.
Przedstawiono na niej powierzchniowe i kopalne zaburzenia glacitektoniczne, w tym ciągi wałów i wzniesień, pojedyncze struktury związane z naciskiem lądolodu, kry glacjalne oraz glacidepresje. W pracach nad mapą uczestniczyli autorzy z Państwowego Instytutu Geologicznego, wyższych uczelni i Polskiej Akademii Nauk.
Układ wielu struktur pozwala odtwarzać kierunki nacisku oraz położenie dawnych lobów i jęzorów lądolodu. Mapa glacitektoniczna jest więc czymś więcej niż katalogiem form – pozwala geologom odczytywać historię kolejnych nasunięć lodu na obszar Polski.




